By
admin
|
Published
2 lutego 2010
Wielobój rzutowy polega na wykonywaniu zestawu różnego rodzaju rzutów i pchnięć z różnych pozycji, z miejsca i z rozbiegu. Dobierać możemy sprzęt o określonym ciężarze np. kulę, kamień, klocek, cegłę, odważnik, piłkę lekarską, kij, gałąź itp., a następnie wybieramy różne sposoby ich przemieszczenia, rzucając na odległość lub do celu. Przykład: kamieniem o ciężarze 25 kg wykonujemy pchnięcie z miejsca lewą ręką 3 x, pchnięcie prawą ręką 3 x, pchnięcie z rozbiegu lewą ręką 3 x, pchnięcie prawą ręką 3 x, rzut oburącz przodem w przód 3 x, rzut tyłem przez głowę 3 x. Razem 18 rzutów. Ten zestaw rzutów możemy powtórzyć, zwiększając intensywność i rzucając na dalszą odległość.
Zajęcia wielobojowe możemy wykonywać zarówno indywidualnie, jak i w różnych grupach i zespołach koleżeńskich, w rodzinie, z rodzeństwem, rodzicami itp. Poszczególne ćwiczenia w ramach wielobojów mogą być realizowane w formie współzawodnictwa, z liczeniem kto dalej, kto wyżej, kto szybciej itd., jak również z pomiarem czasu czy odległości, sprawdzając czy się poprawiam, czy doskonalę swą sprawność.
By
admin
|
Published
2 lutego 2010
Możemy stosować wieloboje jednotematyczne. Np. wielobój biegowy, w którym po rozgrzewce wykonanej w sposób wyżej opisany 46 razy, wybiegamy z bloków startowych stopniowo wydłużając dystans 2 x 20 m, 2 x 30 m, 2 x 40 m. Następnie wykonujemy bieg na dystansie 250 m z przerwą ok. 57 min. i kończymy biegiem w średnim tempie na dyst. ok. 8001000 m. Ten bieg możemy wykonać w tempie stałym lub zmiennym, na zmianę przyspieszając i zwalniając bieg. Dobór ćwiczeń biegowych, dystansów, tempa, liczby powtórzeń itp. jest dowolny i zależy od wyboru ćwiczącego. W zestaw zajęć wielobojowych może być wpleciony bieg przez przeszkody lub imitacja płotków na dyst. od 30 do 150 m i dowolnej ilości przeszkód na dystansie.
Wielobój skokowy to zestaw różnych skoków z miejsca i rozbiegu o charakterze pionowym i poziomym. Np. po rozgrzewce wykonujemy wieloskok składający się z 68 odbić na lewej nodze 2 x, na prawej nodze 2 x i obunóż 2 x. Następnie w dowolnie wybrany sposób pokonujemy przeszkodę (poprzeczkę, sznurek, gumę stopniowo podnosząc jej wysokość. Takich skoków wykonujemy od 8 do 12. Dalej wykonujemy przeskoki przez rów lub ławeczkę stopniowo wydłużając rozbieg. Na zakończenie wybieramy dystans np. 40 mi staramy się go pokonać skokami, zmniejszając ich ilość. Wielobój skokowy kończycie truchtem i ćwiczeniami rozluźniającymi.
Posted in mozg, pouczajace
|
By
admin
|
Published
2 lutego 2010
Propozycje w zakresie zajęć lekkoatletycznych o charakterze wielobój owym mogą mieć różnorodną formę. Klasyczne rozwiązania dotyczące wieloboju obejmują przynajmniej 3 ćwiczenia po jednym z każdego bloku konkurencji: a więc jeden bieg, jeden skok i jeden rzut.
Przykład: w czasie 45 minut zajęć po krótkiej rozgrzewce obejmującej trucht, bieg w wolnym tempie, wykonujemy kilka ćwiczeń gimnastycznych i rozpoczynamy bieganie. Wykonujemy kilka powtórzeń biegu z przyspieszeniem na dystansie 3040 m. Następnie 68 startów z bloków startowych na dystansie 2530 m. Kończymy tę część biegiem w średnim tempie na dystansie 250300 m.
Część druga to skoki. Możemy wykonać 34 skoki w dal z miejsca, następnie 34 skoki z rozbiegu 1215 m i kończymy trzema skokami w dal z pełnego rozbiegu (ok. 30 m).
W części trzeciej wykonujemy rzuty np. kamieniem o ciężarze 34 kg 34 razy oburącz w przód, 34 razy w tył przez głowę, 34 razy pchnięcie lewą ręką i 34 razy pchnięcie prawą ręką. Kończymy całe zajęcia wykonując kilka ćwiczeń o charakterze rozluźniającym i 150200 m biegu w wolnym tempie.
By
admin
|
Published
2 lutego 2010
Zakładam, że jednego dnia poświęcę czas trochę na bieganie i skok, innego dnia na bieganie i rzut, innego znowu na skok i rzut. Tych rozwiązań jest bardzo dużo. Dobór ćwiczeń w jednostce ćwiczebnej i czas poświęcony na poszczególne części tej jednostki zależy od wielu czynników, ale właściwie zależy od ciebie. Jednym z warunków powodzenia jest to, abyś tak zaplanował swoje zajęcia, żeby być z nich zadowolony.
Oczywiście jeżeli ćwiczysz nie sam tylko np. z rodzicami, rodzeństwem, kolegami, to dobrze jest wspólnie uzgodnić co będziecie robili i propozycje każdego z współćwiczących powinny być brane pod uwagę.
Idąc dalej, w czasie ćwiczeń można improwizować dobór ćwiczeń tak, jak widzą to współćwiczący. Np. jeden proponuje, abyśmy pobiegali 2 x na 30 m, 2 x na 40 m i 2 x na 60 m, drugi zaś proponuje w dalszej części rzucanie kijami do celu 20 x i rzuty kulką z różnych pozycji 2 x stojąc, 2 x w klęku, 2 x w siadzie, 2 x z podskokiem i 2 x z półobrotu. Obaj ustalają na zakończenie 400 m truchtem i lekkiego biegu, plus ćwiczenia rozluźniające.
By
admin
|
Published
2 lutego 2010
Gogle upadły na podłogę przed
Wentzem, który w jakiś sposób przez kilka sekund utrzymywał rów-
nowagę, mimo że kule Pierce’a zmiotły mu skroń i lewe oko. Wentz
wciąż trzymał wystawiony przed siebie pistolet, nie mierzył już jed-
nak wprost w Pierce’a. Henry odsunął lufę na bok, by broń mu nie
zagrażała. Wentz upadł do tyłu na podłogę i przestał się ruszać.
Pierce przyglądał się mu przez dziesięć sekund, nim zaczerpnął
tchu. Wziął się w garść i rozejrzał wokół. Gonsalves podnosił się
z podłogi, przytrzymując ściany. Continue reading »
By
admin
|
Published
2 lutego 2010
Wielkie ciało Sześć-Osiem leżało wyciągnięte po
lewej, koło drzwi śluzy. Jego tułów stanowił czerwono-żółty kolaż,
nabierający na kończynach niebieskawej barwy. Sześć-Osiem nie żył
i stygł.
Po prawej stronie głównego komputera kuliła się jaskrawoczer-
wona i żółta ludzka sylwetka. Pierce wymierzył pistolet w jej stronę,
ale przypomniał sobie, że to Rudolpho Gonsalves – strażnik, którego
Wentz zmusił przemocą do przyprowadzenia go do laboratorium.
Pierce obrócił głowę w prawo i zobaczył jeszcze dwie nieruchome
sylwetki. Jedna leżała bezwładnie na stole laboratoryjnym i nabierała
niebieskiego koloru – był to Cody Zeller. Drugi człowiek leżał na
podłodze. W polu widzenia był czerwony i żółty. Renner żył. Zdołał
wcisnąć się tyłem w miejsce na nogi pod biurkiem. Pierce zauważył
ostro odgraniczoną strefę wyższej temperatury na lewym barku de-
tektywa, a pod nią kształt zacieku – sączącą się z rany krew.
Powiódł wzrokiem w lewo i prawo. Nie zauważył żadnych jaśniej-
szych plam z wyjątkiem żółtych konturów monitorów i lamp pod
sufitem.
Wentz zniknął.
Ale to przecież niemożliwe. Pierce uświadomił sobie, że Wentz
przeszedł do któregoś z bocznych laboratoriów. Może szukał okna,
jakiegoś źródła światła albo miejsca, w którym mógłby się zaczaić.
Pierce dał krok za próg i nagle za gardło schwyciły go dłonie. Zo-
stał pchnięty na ścianę i przy niej przytrzymany.
W polu widzenia noktowizora pojawiło się płomiennoczerwone
czoło i oczy Wentza, wyglądające jak u zjawy. W podbródek Pier-
ce wbiła się ciepła lufa. Continue reading »
By
admin
|
Published
2 lutego 2010
Nie odpowiedział ogniem; był zbyt zaję-
ty zejściem z linii strzału Wentza. Usłyszał, jak przeznaczone dla nie-
go pociski uderzają w stalową blachę na zewnętrznej ścianie labora-
torium laserowego.
Przypomniało mu to, że mógłby użyć lasera do zlokalizowania
Wentza w ciemności, ale natychmiast zwątpił w ten pomysł. Urzą-
dzenie było przyśrubowane do stołu laboratoryjnego.
Uznał pomysł z laserem za bezwartościowy, nasunął mu się jed-
nak inny – sensowniejszy. Wsunął pistolet w kieszeń dżinsów, by móc
łatwiej się czołgać. Starał się opanować oddech, a równocześnie za-
czął się czołgać w lewo. Continue reading »
By
admin
|
Published
2 lutego 2010
Pierce natychmiast przetoczył się jeszcze dalej w prawo, żeby
nie zostawać w zapamiętanym przez Wentza miejscu. Znieruchomiał
na kolanach, podpierając się rękami i starając opanować oddech.
Nasłuchiwał wszelkich odgłosów, niepochodzących od niego.
W tyle po jego prawej stronie rozległ się gardłowy jęk – Rennera
albo Zellera. Pierce zdawał sobie sprawę, że nie może zawołać poli-
cjanta, bo w ten sposób Wentz wiedziałby, gdzie ma oddać kolejny
strzał.
Odpowiedzi i tym razem nie było. Po chwili przed Henrym po
prawej stronie rozległo się łupnięcie. Ocenił, że dochodziło z odległo-
ści mniej więcej siedmiu metrów. Wentz prawdopodobnie kręcił się
koło drzwi śluzy w poszukiwaniu swojego kompana lub kontaktu.
Pierce wiedział, że daje mu to tylko niewiele czasu. Kontakt znajdo-
wał się nie bezpośrednio obok drzwi, ale na tablicy rozdzielczej pra-
wie dwa metry od nich.
Pierce obrócił się i szybko, ale po cichu poczołgał w stronę stołu
laboratoryjnego. Pamiętał, że Renner zostawił na nim znaleziony
przy Zellerze pistolet.
Kiedy dotarł do stołu, wyciągnął w górę rękę i przesunął dłonią
po blacie. Natrafił palcami na lepką, ciepłą substancję, a potem na
kształt, który dotykiem zidentyfikował jako nos i usta. Zrazu poczuł
wstręt, jednak dotknął głowy ponownie i przesunął wzdłuż niej, aż
natrafił na węzeł włosów na karku. Był to Zeller. Najprawdopodob-
niej martwy.
Po chwili Pierce zaczął szukać na nowo małego pistoletu. Wresz-
cie zacisnął na nim rękę i odwrócił się w stronę drzwi do śluzy. Zawa-
dził przy tym stopą o stalowy kosz na śmieci pod stołem, który prze-
wrócił się z głośnym łoskotem.
Pierce zanurkował w bok i przetoczył się, podczas gdy zahuczały
dwa kolejne strzały. Zobaczył przez dwie mikrosekundy oświetloną
ich błyskami twarz Wentza.